fbpx

Ja biegam. A jaka jest Twoja super-moc?

Niedawno Linkedin opublikował raport o 15 zawodach przyszłości. Tej niedalekiej przyszłości, bo mowa była o 2020 roku. Zdecydowana większość (tak naprawdę wszystkie, ale nie chciałem wyjść na idiotę) to zawody, których nie jestem w stanie wytłumaczyć. Nie wiem, czym zajmuje się inżynier robotyki, inżynier full stack, albo technik zdrowia behawioralnego. Znaczy się, może trochę wiem. Pewnie przychodzi się do pracy, siada przy komputerze, coś w nim grzebie przez dwie godziny, potem robi się dwugodzinną przerwą na korzystanie z wszystkich atrakcji nowoczesnego miejsca pracy, takich jak sauna, przejażdżka roller coasterem po podziemnym parkingu, zajęcia z wystąpień publicznych u Krzysztofa Ibisza, manikiur, pedikiur i barbekiu. Ci z „senior” w nazwie mają też pewnie zapewnione wachlowanie i karmienie winogronami. Potem znowu kilka godzin klikania na klawiaturze lub myszce i powrót do domu, by zadbać o work-life balance. 

W dzisiejszych czasach umiejętności technologiczno-programistyczne są tymi najbardziej cenionymi i opłacalnymi. Wiadomo, nie zawsze tak było. Kilkaset lat temu to sprawność fizyczna, czyli m.in. bieganie było najbardziej pożądaną umiejętnością na portalu pracuj.pl. Wiadomo – kto biegał szybciej lub dalej, ten więcej upolował lub nie został zjedzony.

Urodziłem się zatem nie w tej epoce.

Mój profil na Linkedin byłby rozgrzany w tamtej erze do czerwoności. Rekruterzy (headhunter miał wtedy bardziej pejoratywne znaczenie) wysyłaliby do mnie setki gołębi pocztowych, a przy wyborze pracodawcy mógłbym sobie wybierać spośród tych najnowocześniejszych, czyli tych, którzy pracowali już na kole. Programiści nie mieliby większego wzięcia, bo klawiaturą nawet ogniska się nie rozpali. 

Dziś bieganie nie jest pożądanym skill-setem na rynku pracy i zawodowo raczej się nie przydaje. Tylko CV można nim zapełnić w dziale „Zainteresowania”. Nie oznacza to jednak, że jest to umiejętność niepotrzebna. Wręcz przeciwnie i czasami mam wrażenie, że szybkie bieganie to taka moja super-moc, którą mogę wykorzystać w krytycznych sytuacjach. Wiem, że nikt mnie nie pobije na ulicy, bo najpierw by musiał mnie dogonić. A jeśli by mnie dogonił to znaczyłoby to, że jest na tyle chudy, że i tak nie zrobiłbym mi większej krzywdy. Bieganiem mogę pomagać znajomym, gdy trzeba dogonić i zatrzymać odjeżdżający autobus. Mogę pomóc też sam sobie, gdy muszę zdążyć przed zamknięciem poczty, albo w pośpiechu dotrzeć na ważne spotkanie i rozpocząć rozmowę bez zadyszki. Niski cholesterol, cukier w normie, wysoki poziom energii pod koniec dnia i brak zwyrodnień w kręgosłupie – to też takie super-moce w dzisiejszych czasach.

Bycie szybkim ma wiele zastosowań w codziennym życiu i lubię mieć świadomość, że w każdej chwili mogę założyć metaforyczną pelerynę z symbolem „B” na plecach i skorzystać ze swoich nadludzkich umiejętności. Szkoda tylko, że nikt mi za nie nie płaci i podobnie jak Superman, muszę mieć normalną pracę. 

Leave a Comment

Get Exclusive Content

Sign up and we’ll send you great content!