fbpx

Typowa ojcowska tożsamość

Ktoś kiedyś powiedział, że starość zaczyna się wtedy, gdy schylając się po coś, zastanawiasz się, co by tu jeszcze podnieść, skoro już tu jestem. Starość jeszcze mi nie grozi, ale grozi mi pierwszy jej etap. Typowy ojciec, czyli w slangu, typowy stary.  

No bo wiecie co? Ostatnio żona prosi mnie, żeby podać dziecku witaminę D, C i coś tam jeszcze. „Dasz mu witaminę D, iii” – mówi, a ja odpowiadam, że witaminę D już dałem, a witaminy I nie mamy. Mój pierwszy oficjalny „dad joke”. To, że zaczynam produkować suchary, nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że po tym pierwszym śmiałem się wniebogłosy. Na pewno za 14 lat moja córka będzie się mnie wstydzić, gdy przywiozę ją do szkoły i będę próbował mówić do niej i jej znajomych młodzieżowym językiem. 

Tego dnia jeszcze sobie nie uświadomiłem, że powoli zmieniam swoją tożsamość i przeistaczam się w stereotypowego ojca, co nic nie wie, jest beznadziejny i jedyna co ma dać, to gotówkę i spokój. Uświadomiłem to sobie, gdy obierałem ziemniaki przed wyjściem do kościoła. Obieranie ziemniaków, by były gotowe do wstawienia, jak wróci się z niedzielnej mszy to przecież kwintesencja typowego rodzicielstwa. Gdybyśmy mieli telewizję, to tego dnia musiałbym zjeść te ziemniaki oglądając Złotopolskich, Familiadę, a gdyby była zima to jeszcze Małysza. Musiałbym też założyć 11-letnie kapcie i podkoszulek brudny od tłuszczu z kurczaka z rożna. 

Kolejnego dnia odwiedzili nas znajomi i wykorzystałem ich wizytę, by ponarzekać na to, jak to muzyka i sport były zdecydowanie lepsze w latach 90-ych, a dzisiejsze autobusy miejskie są do niczego. Nie to co przegubowe Jelcze, które nigdy się nie psuły, a zimą tylko one były w stanie przebić się przez zaśnieżone drogi. 

No trudno, trzeba się z tym zmierzyć i przyznać do tego, że staję się typowym ojcem. Muszę zacząć pisać smsy wielkimi literami, zapomnieć jak obsługuje się aparat w telefonie, jeszcze bardziej denerwować się na ZUS i nieskuteczność Milika, skracać wszystkie rozmowy telefoniczne poniżej minuty i przypominać wszystkim, jak to w liceum byłem sportowcem szkoły. Nie wiem, czy jestem na to gotowy psychiczne. Jeszcze nie osiągnąłem tego statusu w rodzinie, że ludzie mówią na mnie tata, niezależnie od tego, jakie łączy nas pokrewieństwo. Bo zawsze w rodzinie jest jeden tata lub dwóch, którzy mają taki przydomek i to na nich np. spoczywa obowiązek rozpalenia grila lub pozbycia się pająka. Nie chcę być jeszcze takim Tatą Muminka. Jestem na to za młody i za chudy. 

Leave a Comment

Get Exclusive Content

Sign up and we’ll send you great content!